W piątek z Islandii wróciła czwórka naszych turystów, a w sobotę ruszyła kolejna i już ślą nam zdjęcia. Pierwsi wybrali podróż mobilhomem, a drudzy terenówką z noclegami w kameralnych hotelach i klimatycznych guesthousach nad oceanem.

Na zdjęciu powyżej widzicie ekipę naszych podróżników na tle Seljalandsfoss. Jest to wodospad znany z tego, że można przejść za taflą spadającej wody, a nawet tam przysiąść i napić się szampana. Kiedy się ze sobą go tam zabierze, oczywiście Jeśli tylko świeci słońce, to pojawia się na nim tęcza. Widzicie ja na tym zdjęciu? Przedtem eksplorowali tunel lawy. Prawdziwa podróż do wnętrza ziemi!

Nocleg mieli koło wulkanu Eyjafjallajökull. To ten, który w 2010 roku zatrzymał ruch powietrzny nad Europą, i wpędził w kłopoty biura podróży oraz przybywających na pogrzeb prezydenta Lecha Kaczyńskiego. A okolica jest sielska: samotny guesthouse na pustkowiu, a przed nim pasą się niewysokie i krępe islandzkie koniki.

Piękno surowej, islandzkiej przyrody zachwyca nawet bardzo wytrawnych podróżników. Wyspa ognia i lodu cieszy się teraz dużą popularnością w czasach koronawirusa, bo są tam szerokie, puste przestrzenie – czyli dokładnie to, czego szukamy.

Uwaga – od 19 sierpnia wjeżdżających na Islandię czeka kwarantanna!  Więcej informacji znajdziesz tutaj

Czy podróż na Islandię w czasach koronawirusa to dobry pomysł?

Na Islandii jest więcej owiec niż ludzi. Wielorybów też jest więcej niż ludzi. Przynajmniej tak twierdzą Islandczycy w swoich reklamach. 340 tysięcy ludzi, 380 tysięcy owiec i 350 tysięcy wielorybów. Ale to chyba w oceanie, bo w zatoce w której podziwialiśmy płetwale tyle na pewno by się nie zmieściło 🙂

Co nas uderzyło i zauroczyło na Islandii? Ogromne, otwarte przestrzenie. Wlaśnie przestrzeń, a nie pustka. Pustka jest na pustyni. Dla miłośników przyrody to raj: potężne wodospady co kawałek, pokryte lodową czapą góry i strzelające wrzątkiem w niebo gejzery (tak, stąd wywodzi się słowo gejzer!). Można pływać amfibią lub nawet kajakiem po pełnym dryfujących gór lodowych jeziorze, na kórym szalał dzielny James Bond, jeździć skuterem śnieżnym po lodowcu, eksplorować tunele lawy (już na szczęście ostygłej), a potem pławić się w gorących źródłach wśród księżycowego krajobrazu.

Ludzi jest tam niewiele, co w obecnej sytuacji jest akurat plusem. Teraz nie dojechali Chińczycy i Koreańczycy, których w poprzednich latach było tam pełno. Za to zaskakująco wielu Islandczyków ruszyło poznawać swój kraj! Niby nieduży, ale główna droga wokół wyspy, tzw. ringroad, ma 1332 km. I to w wielu miejscach bardzo krętych kilometrów!

Zakażeń koronawirusem też nie ma dużo. Każdego dnia podawane są statystyki ile osób jest zakażonych. Można je sprawdzić na oficjalnej stronie covid.is, także w wersji angielskiej i polskiej.

Aktualne zasady wjazdu na Islandię

Jakie obowiązują teraz zasady wjazdu na Islandię? Zmieniają się jak islandzka pogoda. Właśnie od 19 sierpnia 2020 wchodzą nowe. Zebraliśmy je dla Was tutaj >>

A co warto tam zobaczyć? Ciekawostki i przykładowy program samodzielnego objazdu wyspy możecie zobaczyć tutaj >>

Takie zdjęcie z maskonurami zrobili wczoraj nasi podróżnicy. Unikatowe, bo po 15 sierpnia maskonurów nie powinno już być, zazwyczaj odlatują. Ale tym razem były tak uprzejme, że poczekały na swoich wielbicieli z Polski!

Newsletter

Raz w miesiącu prześlemy ci inspiracje wyjazdowe i porady na temat podróżowania

Zapoznałem się z Polityką Prywatności*

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych*

Newsletter

Raz w miesiącu prześlemy ci inspiracje wyjazdowe i porady na temat podróżowania

Zapoznałem się z Polityką Prywatności*

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych*