Co spakować na wyjazd do Kolumbii? Przedwyjazdowa check-lista, czyli o czym nie należy zapomnieć. - Go Travel

Kolumbia to kraj, gdzie praktycznie wszystko można kupić. Oczywiście nie w sercu gór, ale nawet w małych miasteczkach są sklepy i apteki. Nie przesadzaj więc z pakowaniem tysiąca rzeczy “na wszelki wypadek”. W Kolumbii dużo się przemieszczamy, latamy i jeździmy – dlatego nie warto targać zbyt dużego i ciężkiego bagażu.

 

1. Ubrania na każdą pogodę 

 Kolumbia ma zaskakująco dużo różnych stref klimatycznych. Pamiętaj – tam temperatura nie zależy od pory roku, ale od wysokości nad poziomem morza. Im wyżej, tym zimniej. 

  • Spakuj kurtkę i szalik lub chustę –  w Bogocie bywa zimno, szczególnie wieczorami i nocą, ze względu na położenie na wysokości 2600 metrów n.p.m.. Stolica Kolumbii to „kraina wiecznego października” , jak mawia mieszkająca tam od lat Ola Andrzejewska.  Dlatego ubieramy się  warstwowo, „na cebulkę”. Przydadzą się kurtki i polary ( te, w których wyjedziemy z zimowej ojczyzny). 
  • Medellin to „miasto wiecznej wiosny”, jest ciepło i przyjemnie. Na Wybrzeżu Karaibskim zawsze jest gorąco – przydadzą się lekkie i przewiewne stroje. 
  • Wygodne buty to podstawa. Będziemy dużo chodzić! Nie muszą być trekkingowe, wystarczą zwykłe buty sportowe plus sandały i klapki.

Weź wygodne, ulubione ubrania, najlepiej takie, które się nie gniotą. Nie bierz za dużo, bo bez problemu można je dać do prania w większości hoteli.

2. Krem z filtrem i kapelusz lub czapka

Słońce w Kolumbii świeci intensywnie. Równik jest blisko, promienie potrafią nas przypalić nawet kiedy jest chłodno. A spieczony przedziałek to bardzo przykra sprawa – przekonałam się na własnej nomen omen skórze. Wiadomo, że Polak mądry dopiero po szkodzie (Polka też), ale zawczasu ostrzegam – lepiej zapobiegać oparzeniom słonecznym niż później cierpieć.  Jednak jeśli nie weźmiesz kapelusza, to bez problemu go kupisz na miejscu, wybór jest duży!

 

3. Kurtka przeciwdeszczowa lub lekka parasolka

Deszcz może zawsze nas zaskoczyć. Lekka, składana kurtka albo mała parasolka to ratunek. Na szczęście kiedy ulewa złapie nas w centrum miasta, sprzedawcy parasoli wyrastają natychmiast jak grzyby – w czasie deszczu. Raz tak lało, że kupiłam parasolkę, choć miałam swoją w hotelu 500 metrów dalej! 

4. Preparat na komary

Lepiej się psikać, niż być pokąsanym. Cóż, wiem o czym mówię, bo mnie komary kochają, choć bez wzajemności. Miejscowe środki na komary też są dobre, więc nie warto zabierać dużych zapasów.

Preparatów na komary jest dużo, różnią się składem i ceną. Kiedyś kupowałam takie z DEET, ale poczytałam, że mogą powodować alerie ( mnie dusi, kiedy psikam się Muggą) i nie są obojętne dla środowiska. Od roku używam Moskito Guard, repelent  bez DEET.  Ma rekomendację Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Poleciła mi go  Ania Olej – Kobus, która od lat jeździ do Afryki i spędza tam prawie  pół życia. A że w Afryce jest najwięcej przypadków malarii, to jej wierzę. 

Kupuję zestaw: opakowanie bazowe o pojemności 75 ml, wystarcza dla 1 osoby do 2 tygodni, oraz małe 18 ml do na wycieczki (płaskie pudełeczko, mieści się nawet do kieszeni albo do nerki). 

Moskito Guard  jest w wielu sklepach w internecie.  Ja zamawiam w sklepiku Anki, bo jak mogę kupić od kogoś znajomego, to czemu nie. Jak chcesz skorzystać, to link tutaj 

5. Apteczka podróżna

Weź podstawowe leki, plastry, środki przeciwbólowe. Przyda się też coś na biegunkę i probiotyki – na wypadek, gdyby kolumbijskie przysmaki okazały się dla Twojego żołądka zbyt egzotyczne.

Na szczęście w Kolumbii jest dużo aptek, znajdziemy je w każdym miasteczku, więc w razie czego można dokupić potrzebne lekarstwo. Ja zwykle biorę niedużą apteczkę, żeby mieć podstawowe leki pod ręką i nie tracić czasu na szukanie apteki w czasie zwiedzania.

Warto mieć zawsze przy sobie nawilżone chusteczki albo płyn dezynfekujący do rąk. Często kupujemy owoce albo przekąski na straganach.

6. Adapter (przejściówka) do gniazdek

Wtyczki w Kolumbii są amerykańskie – dwie płaskie, równoległe blaszki. Czasem mają dodatkowy bolec – uziemienie. Osobiście wolę bez uziemienia, bo dadzą się włożyć do każdego gniazdka. Ale w czasie robienia zdjęć do tego artykułu dowiedziałam się, że … z mojej przejściówki bolec uziemienia da się wykręcić! 

 Jak nie przywieziesz przejściówki, to kupisz ją na miejscu, w sklepach z artykułami metalowymi, nazywanych tutaj: „ferreterías”, albo na straganach w centrum Bogoty. 

Warto wziąć kable do ładowania telefonów, słuchawek, kindla itp. z końcówką USB – kupujemy wtedy na miejscu samą kostkę. Ważne, żeby kabel nadawał się do szybkiego ładowania!

7. Pieniądze – gotówka, karta i z jakich bankomatów korzystać w Kolumbii

W większych miastach można bez problemu płacić kartą, także zbliżeniowo. Dobry kurs mają karty Revolut. W mniejszych miejscowościach gotówka jest niezbędna. Zawsze miej przy sobie trochę drobnych w pesos.

Bankomaty w Kolumbii – można z nich wypłacać pieniądze, ale…

⚠️Blik tam nie zadziała.

⚠️ Nie z każdego kolumbijskiego bankomatu da się wypłacić pieniądze z polskiej karty. Najlepsze dla nas  bankomaty  moim zdaniem to Servibanca. Biorą stosunkowo niewysoką prowizję od wypłat. Można z nich wypłacić jednorazowo 2 mln pesos ( czyli ok. 2000 pln). Inne bankomaty mają niższe limity ( np. 800 tys. peso, czyli ok. 800 pln). Można pobrać gotówkę parę razy pod rząd, ale za każdą wypłatę płacimy osobno. Nie są to ogromne kwoty, ale jak za każdym wyświetlają się na ekranie bankomatu to jednak trochę serce boli…

 Raz w Cali próbowałam wypłacić gotówkę w centrum handlowym. Próbowałam różnymi kartami i z kilku bankomatów,  ale bez skutku. Poszłam wreszcie do oddziału Banco Colombia. Po burzliwej naradzie panie z banku sprawdziły, że wypłacę z zielonego bankomatu Servibanca ukrytego w kąciku za rogiem. I tak zrobiłam! Potem zapomniałam nazwy banku, ale wiedziałam, że zielony bankomat daje kasę. I potem na którymś kolumbijskim lotnisku spytałam ochroniarza gdzie jest bankomat. – A jaki bankomat? – zapytał mnie uprzejmie. – Zielony! – wypaliłam jak rasowa blondynka. Pan złapał w lot i wskazał mi drogę do Servibanca 🙂

8. Mały plecak

Idealny na krótkie wycieczki lub zwiedzanie miast. Jeśli jedziesz na wyjazd z Gotravel, nie musisz zabierać plecaczka, bo dostaniesz od nas!

9. Nerka / pas na pieniądze i komórkę

Przyznam szczerze, że jeszcze parę lat temu nie lubiłam i nie nosiłam nerek. A teraz uważam, że to jedna z najbardziej przydatnych rzeczy w podróży! Mam komórkę, pieniądze i dokumenty z przodu, na brzuchu, nie tracę więc ich z widoku. Nie muszę myśleć, czy jakiś profesjonalny złodziej nie próbuje dobrać mi się do plecaka.

 

10. Powerbank

Lepiej mieć powerbanka niż nerwowo szukać możliwości doładowania komórki. Choć przyznam się, że korzystam rzadko. Ale nieważne, jak często korzystasz – ważne, żeby na lotniskach pamiętać, żeby włożyć powerbanka do bagażu podręcznego! 

Raz na lotnisku El Dorado w Bogocie przed odlotem przy bramce usłyszłam z głośników moje nazwisko. Oczywiście tak wypowiedziane, że mogłam domyśleć się tylko, że o mnie chodzi. Wywoływano też koleżankę Podleszńską – dobrze, że leciałyśmy razem, to zorientowałyśmy się, że to ją wołają. 

Zasadnicza pani w mundurze kazała nam iść za sobą. Przez trzewia bogotańskiego lotniska, mijałyśmy jedne schody, drugie, jakieś odrapane korytarze tylko dla personelu. Wreszcie doszłyśmy do pokoiku, gdzie surowi kontrolerzy na stole mieli nasze walizki. 

– Prosze wyjąć powerbanki – usłyszałyśmy krótkie polecenie.

 Grzebałyśmy w naszych walizkach pełne dobrej woli, szczególnie że godzina naszego lotu nieubłaganie sie zbliżała. Ale oczywiście zapomniałyśmy, że w ogóle mamy te cholerne powerbanki, nie wspomniawszy, że kompletnie nie wiedziałyśmy gdzie je wetknęłyśmy! Na szczęście panowie dostrzegli, jak bezradnie sie miotali i postanowili nam pomóc. Zwłaszcza, że dokładnie wiedzieli, gdzie są nasze powerbanki, bo przecież prześwietlając nasze walizki widzieli je na ekranie. – Trochę na prawo. Bardziej z brzegu! Nie, na górze!  – dawali wskazówki. Bo im nie wolno grzebać w walizkach pasażerów…

 Poczułyśmy sie jak w jakiejś surrealistycznej grze. Na szczęście spocone wyciągnęłychmy powerbanki i ze naszą strażniczką pogalapowałyśmy do gate’u. Zdążyłyśmy na samolot!

 

11. Ulubioną herbatę

Nie, nie żartuję. Uwielbiam herbatę i piję ją hektolitrami, jeśli tylko mogę. A że Kolumbia to kraj kawy, to herbatę niełatwo dostać. Znaczy w supermarkecie bez problemu ją kupimy, ale jeśli chcemy zaparzyć ulubioną  herbatkę w hotelu, to już gorzej. Łatwiej poprosić o wrzątek. W pokojach  bywają też ekspresy do kawy, w których możemy robić herbatę – przynajmniej ja tak robię.  

Kiedy w kolumbijskich restauracjach prosimy o herbatę, dostajemy rumianek ( manzanillo). Albo anyżek ( anis) lub lipę (tilo). Mojej ulubionej zielonej z pigwą nie dostanę! Dlatego biorę ze sobą trochę torebek, a kiedy w Kolumbii  jestem w większym markecie to  kupuję.

 

12. Książka lub przewodnik (może być ebook)

Nie zapomnij o czymś do czytania! Będziemy mieć trochę czasu na lekturę choćby na lotniskach albo w samolotach. Chwile relaksu w hamaku czy na plaży też będą idealnym momentem na poczytanie o historii i kulturze kraju. A o tym, jakie książki warto poczytać, napisałam tutaj

Tagi: